Posty

Obraz
od Jurka: 41. Który potencjometr? Może Noble ?  Bo średnica tonalnie spójna, plastyczna, gęsta… Pochwały można by mnożyć, między innymi dać ocenę „palce lizać!” za właśnie palców słyszalność podczas gry na gitarze - a także wnętrza jej pudła.   Wnet jednak zauważymy, że ku tejże średnicy zostały również dół i góra ściągnięte; same zaś w sobie skomprymowane. Tony niskie, przykładowo kontrabasu, gitary basowej, pozbawione są rozciągłości i ciężaru. Wysokie, przykładowo „przeszkadzajki” i brzęk perkusyjnych talerzy, bez blasku, wibracji i ekspresji. Głębokość sceny dźwiękowej wprawdzie zadowalająca, jej szerokość jednak pomniejszona. Przykładowo, soprany chłopięce, które w „Stille Nacht” (płyta „Cantate Domino”) powinny sięgać na boki po oba głośniki, a nawet wykraczać poza, tutaj pomiędzy nie wtłoczone. Co zaś najgorsze, braki kontrastów dynamicznych, zróżnicowania intonacyjnego, pulsu i swingowania; muzyka brzmi jednostajnie, wprowadzając słuchacza w nastrój...
od Jurka: 40. Po drodze Postacie muzyki są dwie: wykonanie w czasie realnym i odtworzenie potem z nagrania - tak sobie pomyślałem po drodze. Ale to później, bo najpierw, że w podróży nie ma róży. Co jest bez sensu - i wymyśliłem tylko, bo się rymuje, choć nie wyłącznie z tego powodu.  Także, by nie wspominać już tamtej przy sąsiednim stoliku w przydrożnym barze. Za stary - to o mnie, bo co do niej, to za młoda.  Może był cały ten postęp cywilizacyjny niepotrzebny; w epoce jaskiniowej żył mężczyzna do trzydziestki, i nie mogła zaistnieć różnica wieku czyniąca partnerstwo nieodpowiednim; teraz mam jeszcze z dziesięć do końca, no, załóżmy, jedenaście, byłbym wiec jako jaskiniowiec w wieku około dwudziestki, ją oszacowałem podobnie; mógłbym więc był zostawić niedojedzony kotlet i dosiąść się, poprosiwszy, by przesunęła swoją obok gitarę… Potem jednak, już w czasie dalszej jazdy samochodem, pomyślałem o różnicach innych.  Pomiędzy audiofilem i melomanką ...
Obraz
od Jurka: 39. Pasywka Na razie rozgrzewka, gong na ringu potencjometrów rozebrzmi we wpisie następnym… Co do poprzedniego - konkretnie zaś będącego zwiastunem zdjęcia - nie miało ono sugerować, że Martin Colloms ogranicza się do pasywki. Używa również przedwzmacniaczy aktywnych - a i je ceni (niegdyś najwyżej firmy Conrad-Johnson, teraz na szczytach jego rankingu - www.hificritic.com - pojawiły się także inne). Porównań teoretycznych pomiędzy tymi kategoriami tutaj nie będzie.  Odsyłam do literatury - wystarczająco rozległej (przykładowo Ben Duncan, „Passive Activity”, Hi-Fi News & RR, wrzesień 1988, a i w internecie są liczne informacje). I również ja przewertowałem to przed laty - choć jako laik powierzchownie.  Zrozumiałem niemniej, że przedwzmacniacz aktywny pozwala na wzmocnienie sygnału ze źródła (co przy typowych produktach współczesnych nie jest już jednak tak istotne) oraz na lepsze z końcówką mocy dopasowanie elektryczne.  Skoro jednak ...
Obraz
od Jurka: 38. Po kolei A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec - z tych słów wieszcza wyłącznie określenie następstw czasowych tutaj adekwatne.  Bo nie patos - niechętnie na naszym blogu widziany!  Ani też punkt docelowy - nie o śmierci nam bowiem myśleć, lecz o wieczystej szczęśliwości, kiedy już doskonałość brzmieniową naszych systemów audio osiągniemy! Po wzmacniaczu czas - i będzie to etap drugi - na optymalizację wielu komponentów różnorodnych; przy wspólnym jednak mianowniku. Tymczasowym nieuwzględnianiu wpływu pomieszczenia i kontekstu docelowego systemu.  (Optymalnym byłoby więc zastosowanie dedykowanego zestawu kontrolnego opisanego w odcinku „Detektor”; oczywiście jednak, że możemy skopiować go w oparciu o nasz już zoptymalizowany wzmacniacz oraz ten z głośników - w tej fazie jeszcze nie zmodyfikowanych -  który mniej „ssie’’.)  Co do poczynań, to aktualne pozostają wcześniejsze zalecenia,...
Obraz
od Jurka:  37. Okruchy ze stołu Od ciszy powrót do kierunkowości, tak na zmianę…  Nie znam się również na rolnictwie, chyba jednak pasowałoby porównanie do dwu- … a nawet trójpolówki - jako że również temat domowej sieci elektrycznej został wcześniej podjęty, i czeka na doprowadzenie do finału. Kończąc „”Cremonę” łudziłem się wprawdzie, że stół sprzątnąłem po kierunkowości definitywnie - wnet jednak przyszła świadomość, że pozostały resztki. I trzeba będzie je zmiatać poprzez wpisów jeszcze kilka… Co do wymogu identyczności kanałów, oddalmy interpretacji, że dotyczy to systemu zbiorczo.  W sensie takim, iż wystarczy nastrojenie całości poprzez „zrobienie kierunków” w pojedynczym tylko ogniwie - przy reszcie zaś komponentów pozostawionych przypadkowi. Lub też dostrojenie kierunkowości systemu jako całości do - i znowu przypadkowych - różnic stron pomieszczenia…  Nie, i to stanowczo! Ściślej, możliwości powyższe są - chociaż w ograniczonym zak...