Posty

Obraz
od Jurka: 48. Przepalarka (2) Kontynuując temat ma Klub świadomość, że wyda się on większości czytelników blogu mało istotny.  Niesłusznie.  Bez posiadania przepalarki - i umiejętności z niej korzystania - na poprawność brzmienia systemu audio mogą liczyć wyłącznie szczęściarze, którym udało się zakupić wszystkie komponenty z oryginalnie prawidłową kierunkowością. Czyli nikt! Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, iż niełatwo zdobyć urządzenie nie będące już w produkcji i dystrybucji. Pozostaje kwerenda na rynku wtórnym - oraz szansa, że skopiuje je jakiś innowacyjny producent (może nawet , miejmy nadzieję, proweniencji biało-czerwonej).  Wówczas zaś porady tych dwóch wpisów - choćby na razie bez zastosowania - staną się przydatne… U dołu fotka Duo-techa w konfiguracji dedykowanej przepalaniu kabli głośnikowych.  O ile w przypadku interkonektów plus i minus zintegrowane były w gnieździe CINCH/RCA, to teraz są one - w dobudówkach -  ods...
Obraz
od Jurka: 47. Przepalarka (1) Tylekroć wspominana, zostaje opisana.  Jako jedyne w świecie urządzenie pozwalające przekierunkować na trwałe strukturę molekularną przewodników prądu. Uściślając: jedyne znane Klubowi.  Też uściślając: co robi tam we wnętrzu metali - o to mniejsza. Ważny jest skutek: zmienia po 48 godzinach zastosowania kierunek lepszego brzmienia (KLB), przyporządkowuje go przebiegowi generowanego przez siebie sygnału (który to może być słabszy lub silniejszy; Klub doradza - i to dla wszelkich zastosowań - drugą, oznakowaną „Loudspeaker”, opcję). Konsekwentnie powinniśmy stosować nazwę: „przekierunkowywarka” - byłby to jednak łamacz językowy, prawie na miarę „konstantynopolitańczykowianeczka”. Niech więc pozostanie jak w tytule; tym bardziej, że nazwa ta jest już od dawna - wraz z samym urządzeniem - spopularyzowana w Klubie i jego otoczeniu. Przy pełnej świadomości odmienności od produktów innych ochrzczonych podobnie, przykładowo płyt „burn...
Obraz
od Jurka: 46. Co na to KEF? Kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych (wtedy na emigracji) odkryłem, że brzmienie wszystkich komponentów audio, a i wszystkich ich składowych detali, wykazuje właściwości kierunkowe, szukałem potwierdzenia tej wiedzy w kręgach audiofilskich - i nie znalazłem.  Z dwoma wyjątkami dotyczyło to samo producentów, których zaindagowałem listownie, lub też z którymi rozmawiałem na high-endowej wystawie we Frankfurcie (odwiedzanej corocznie z hamburskimi audiofilami Leszkiem Bartelą i Krzysiem Zaczkiem - pozdrowienia!). Nie będę cytował nazw firm i nazwisk, niektórych z nich legendarnych.  Zagadnienie było im jednak obce; niekiedy otrzymywałem bałamutne pouczenie, iż prąd, przynajmniej przemienny, płynie wszak w obu kierunkach. (Popularne wtedy - a częściowo też teraz. Aczkolwiek, przykładowo, mądre są wywody na temat kierunkowości w literaturze szwedzkiej firmy Supra - choć ich własne kable pozostawiają pod tym względem do życzenia.)  ...
od Jurka: 45. Sorrento Matrioszki to takie rosyjskie laleczki, z których jedna mieści się w drugiej - wydrążone i coraz to mniejsze.  Nie chodzi jednak fizycznie o nie, mają być tylko użyte jako przenośnia -  a i to dopiero później. Najpierw refleksje, które miałem przeglądając finalnie przed opublikowaniem wpis poprzedni, „Eidson” - przy tym zaś również statystyki dotyczące czytelnictwa blogu. Nader skromnego, o co obwinić trzeba - tu uderzenie w piersi Klubu własne - znikomą atrakcyjność; zestawienia zaskakująco jednak wskazujące, iż także za granicą czytani jesteśmy.  Mianowicie na Ukrainie, w Niemczech, Austrii, Szwecji, USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Peru, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kazachstanie.  Audiofilii, choćby pojedynczych, z tych wspaniałych krajów serdecznie pozdrawiamy (zaś wzmianka o matrioszkach, instrumentalnie z dalszego kontekstu wyrwana i już na wstępie wyeksponowana, może sprawi, że zauważą nas kiedyś także rosyjscy)....
Obraz
od Jurka: 44. Edison Zdaniem części czytelników, ogromna masa i takaż  energia skupione były w jednym punkcie, aż tu nagle, z przyczyn nieznanych - bo i nie bez powodu wymyśliliśmy nazwę „osobliwość”  - zaistniała na moment antygrawitacja, przez co się wszystko rozpierdykło. I we wszechświecie zaistniało to i owo, między innymi zaś pewien obiekt świecący ponad naszą, również świeżopowstałą,  Ziemią. Część jednak czytelników zaoponuje, że nieprawda, gdyż rzecz tę zawiesił na nieboskłonie osobiście i własnoręcznie Stwórca, czwartego dnia swojego dzieła. Nie rozstrzygajmy sporu, zgódźmy się natomiast co do faktu, że była to w naszej Mlecznej Drodze żarówka pierwsza.  A i najważniejsza - do momentu, kiedy to, trzynaście-czternaście miliardów lat później, wynalazł swoją pewien Amerykanin o takim jak tytuł wpisu nazwisku. Która nam odtąd i dotąd świeciła łaskawie; kiedy zaś wypierana jest  ostatnio przez produkty inne, przyjrzyjmy się jej pożegnalni...
Obraz
od Jurka: 43. Sztuczki Wracamy do lewego kanału „You&the Night&the Music” z płyty Patricii Barber „Modern Cool”, utworu na tyle często przywoływanego, że proponuję na przyszłość dlań nazwę „Patrycja” ; brakującą zaś w odcinku ostatnim fotkę krążka poniżej dołączam. Posłuży on nam do optymalizacji większości innych komponentów. Zarazem, mam nadzieję, spożytkuje czytelnik wiedzę wyniesiona z lektury wpisów poprzednich; może wyjdzie nawet poza te obszary, nie istnieją bowiem granice dla inwencji własnej. Tylko więc tytułem inspiracji przykłady „tricków” - pomocnych przy tuningu trzech urządzeniach… Punktem wyjścia niech będzie mój dylematy z przeszłości: jak ocenić, który z moich tunerów bardziej „muzyczny”, Meridian104 czy Revox A76 (w hierarchii prestiżu oba z półki średniej, żaden tam AccuphaseT-109V czy Seguerra1FM - i potwierdza się opisany już brak chęci do sięgania, gdzie wzrok nie sięga, raczej zaś do wyciskania maksimum z tego, co skromniejsze)?  ...
Obraz
od Jurka: 42. Skąd sygnał? Po wpisie „Który potencjometr” mógłby nastąpić: „Jakie źródło?”; jednak nie nastąpi. Testy i rekomendacje komponentów znajdziecie gdzie indziej: czy to w internecie, czy też w pismach branżowych - warto jednak mieć świadomość, że dotyczące zawsze konkretnego egzemplarza. Każdy bowiem inny - chociaż tej samej marki, tego samego typu - brzmieć musi od opisanego odmiennie!  (Nie można natomiast zarzutu tego typu postawić  potencjometrom z wpisu poprzedniego. Były bowiem dźwiękowo wyoptymalizowane, w razie potrzeby nawet przepalane. Porównane więc zostały nie tyle pojedyncze egzemplarze, co potencjały brzmieniowe modeli przez nie reprezentowanych.) W odcinkach zaś wcześniejszych opisane zostały powody: przypadkowa kierunkowość elementów (przewodników oraz izolatorów), przypadkowe rezonanse mechanicznych części.  I nawet trudno mieć o to pretensje do producentów; kwestia na tyle ciekawa, że rozważamy z administratorem Piotrkiem poświ...