Posty

Obraz
od Jurka: 58. Się stało Nie chodzi tu o wirusa, choć teraz wszystkim o niego chodzi, czy to w rozmowach - „czy żyjesz jeszcze?, jak zapobiegasz?, bo co do mnie…” - czy też serwisach wiadomościowych, i przez to czuje się autor niezręcznie, ba, czuje się podle, że o coś innego chodzi - i dopiero Boccaccio, a więc autor inny, mu na pomoc przychodzi… Onże osadził wprawdzie swoją narrację, której dał nazwę „Decameron”, w czasach zarazy, ściślej wybuchłej w czternastym wieku we Florencji epidemii dżumy, przed którą to dziesięcioro uciekinierów chroni się w podmiejskim klasztorze i dla urozmaiceniu czasu kwarantanny opowiada sobie nawzajem historie różne - z dżumą jednak niezwiązane! Raczej z erotyką, ale nie to jest pomostem ku ignorującemu takie treści wpisowi, jest nim natomiast konstatacja dopuszczalności tematyki odmiennej od dominującej. I to również łączy, że relacjonowana tutaj historia zdarzyła się, jak w tamtych opowieściach, jeszcze przed. Ściślej o dwa miesiące, jedyn...
od Jurka: 57. Sorki, Maćku! Za to, że dopiero teraz odkryłem wśród nieopublikowanych komentarzy Twoje zapytanie z 17 stycznia; cytat: „Śledzę z uwagą posty i coś tam zaczynam z tego rozumieć. Bardzo to pouczające i ciekawe. Zastanawiam się nad taką sprawą: czy robiliście testy, jaki izolator na kablu jest najlepszy brzmieniowo? Jest wiele opinii w sieci na ten temat, jakie jest wasze zdanie? Pozdrawiam, Maciej.”  Przy okazji znalazłem dwa jeszcze komentarze zignorowane przez administratora Piotrka. Z 11.9.18 anonimowy kciuk uniesiony w górę - aprobata? Więc pozdrowienia, dzięki! Oraz z 7.8.18 tekst anonimowy: „Jesteś idiotą czy płacą Ci za pisanie tych durnot?” - w zwrotną stronę też pozdrowienia i też dzięki! Wiadomość zaś dla Maćka, że testów nie robiliśmy. Spróbuję jednak odpowiedzieć w oparciu o rozumowanie dedukcyjne - i na miarę moich możliwości.  Aczkolwiek większe byłyby w posiadaniu Wieśka, który po działalności klubowej podjął wytwórczą („Sułek Aud...
od Jurka: 56. Muzyka na dzisiaj Różne jej gatunki i poprzez różnorodne odsłuchiwana media - wybór każdorazowo uzasadnię… W „Youtube” Janusz Gniatkowski i piosenka z lat pięćdziesiątych „Indonezja” (jako społeczeństwo podróżowaliśmy tak daleko w taki właśnie sposób, bo realnie na Hel i do Bułgarii):  „Ryżowe pola mokną w wodzie, bawoły groblą ciągną wóz, z mierzch cichy zapadł, więc jak co dzień z nów do mnie wyjdź, nie zwlekaj już” - itd. itp.  Egzotyczny krajobraz i erotyka, w sumie idylla - którą tu przywołuję jako kontrast dla nastojów dnia dzisiejszego. Uniwersalnie, bo w całym świecie - i zapewne tam konkretnie. Gdzie jednak - jak dowiaduję się ze statystyki blogu - ktoś go aktualnie czyta. W języku na pewno polskim, skoro blog nie jest pisany w innym. Ktoś więc na obczyźnie - i domyślam się, że jest mu niełatwo szczególnie. Życzenia przetrwania - z całego serca!  Nagrania są dwa, jedno zamieścił „kaczka118”.  Afiszowi z podobizną Gni...
od Jurka: 55. Wirus Tytułując poprzedni wpis, którego tematem były baterie, posłużył się autor słowem brzmiącym podobnie: „bakterie”. Uzasadnienie wymagało wprawdzie trudu wymyślenia pomostu treściowego - autor przyznaje samokrytycznie, że nieco sztucznego - czego się jednak nie robi dla rozbawienia czytelnika! Tymczasem kontekst zrobił się inny: nieproszone odwiedziny kuzyna żyjątka powyżej wymienionego, odwiedziny tak masowe, sprawiły, że nie jest nam do żartów - i jest to postawa uniwersalna.  Co do jednak strategii zachowań - przy czym rozpatrujemy nie te praktyczno-logistyczne, typu zakupy i unikanie zarażenia, lecz kognitywne i emocjonalne - są rozmaite opcje. Dwie zaś spośród nich skrajne. Pierwsza to myśleć o wirusie obsesyjnie, z uszczerbkiem wszakże dla jakości naszej psychiki, a w konsekwencji również systemu immunologicznego.  Druga to wypierać myśli o nim wszelkie, z niebezpieczeństwem jednak, że będą powracały tym bardziej, kompulsywnie i ja...
Obraz
od Jurka: 54. Bakterie Pisanie poprzedniego odcinka uprzyjemniała autorowi muzyka, źródłem był kompakt, osłabła skuteczność pilota, autor wymienił  baterie na pełne, zarazem odmiennej marki. I brzmienie systemu uległo zmianie! Porównał więc autor posiadane baterie inne, wszystkie pełnej pojemności, różnych jednak producentów, następnie dokupił po kilka egzemplarzy wszelkich na rynku dostępnych. Inwestycja niebłaha, czego się jednak nie robi dla swojego systemu - i dla dobra czytelników…  Różnice występują w aspektach następujących: poprawność fazowa i - jako jej następstwo najbardziej ewidentne - intonacyjna, prawidłowość tonalna w całym zakresie pasma, czystość i separacja detali, integracja focusu pomiędzy głośnikami oraz rozmiary sceny muzycznej. Jak wykazało zaś porównywanie dalsze, przy każdym z tych parametrów na typowym dla danej marki poziomie, są też wydatne różnice pomiędzy jej egzemplarzami, pozwalające dobrać najlepiej brzmiące dla każdej konkretne...
Obraz
od Jurka: 53. Ściana Będzie łatwiej, będzie trudniej. Co do części zdania pierwszej, opisy postępowania będą bardziej zrozumiałe niż we wpisie poprzednim - a i mniejszy ból głowy autora przy pisaniu.  Stwierdzenie zaś po przecinku dotyczy ewentualności wprowadzenia porad w życie. Najpierw wysiłku i koniecznej uważności przy drążeniu zagłębienia pod ścianką obudową tablicy rozdzielczej - przez które to zagłębienie przeciśniemy początek kabla. Wcześniej odsłuchów porównawczych jego kierunkowości, później zaś trudu jego przeciągnięcia - preferencyjnie grubego! - poprzez przyległe pomieszczenia, maskującego wkucia w mur i tamże zagipsowania, przebicia ścian działowych, na koniec, to już w okolicy docelowej, wykucia otworu/otworów pod zainstalowanie gniazdka/gniazdek…   Jako że zaś potrzebne kwalifikacje elektryka, audiofila oraz budowlańca - robota będzie interdyscyplinarna. Wnikliwy czytelnik domyśla się, iż chodzi o zapowiedziane we wpisie poprzednim przeprowa...
Obraz
od Jurka: 52. Korki Nie chodzi o uliczne, ani też do zatykania butelek, lecz „bezpieczniki” - i taka będzie dalej używana nazwa. Niewyeksponowanie jej w tytule spowodowały skojarzenia z okresu słusznie minionego, kiedy oznaczała potocznie osoby dzielące się wiedzą z pewnym urzędem; podczas gdy określenie użyte wywołuje wspomnienia rzewne.  „Jurek, znowu przepaliło korki” - wzywała Mama, i szło się, w pełni wtedy sił młodzieńczych, do piwnicy ze świeczką (lub, to już później, latarką).  I wymieniało się egzemplarz uszkodzony na zapasowy - w pogotowiu na obudowie tablicy rozdzielczej domowej sieci elektrycznej oczekujący… Nie miejsce tutaj na całość problematyki z tą ostatnią związanej, a i nie dostaje autorowi kompetencji.  Wiedza ta dostępna z innych źródeł (przykładowo artykuł Bena Duncana „The Mains Issue” w „Hi-Fi News&RR” z grudnia 1991 roku, tam też wykaz literatury dalszej); i tak jednak byłaby przydatna tylko audiofilom wznoszącym od podsta...
Obraz
od Jurka: 51. Gorzki migdał Rozpoczynam czasem od wyjaśnienia tytułu - i takoż tym razem będzie. Że migdał słodki to pychota, wiadomo powszednie, natomiast główną cecha gorzkiego jest to, że jest gorzki.  Również istotną, że w ilościach większych trujący. Ograniczymy się jednak do pojedynczego, który to dodany do słodkich nadaje wyrazistość niektórym produktom kosmetycznym, zaś ciastom posmak zamierzony przez piekącego/piekącą, od banalnej smakowitości odbiegający. I tak jest przykładowo w moich wspomnieniach z dzieciństwa, w których to Mama stosuje do piernika krajankę w takich właśnie proporcjach, potem zaś dodatki trafiają się lub nie w jedzonych przez mnie, kilkunastolatka, kawałkach - i zdecydować nie potrafię, jaka wersja smakuje mi bardziej. W tym zaś wpisie „gorzki migdał” to pojęcie metaforyczne opisujące taki stan jakości kierunkowości, który od referencyjnego odbiega nieznacznie. Podkreślmy: tylko nieznacznie; przy czym na sposób specyficzny, dający mu pot...